Zmęczona pielęgniarka po pracy przez pomyłkę wsiadła do samochodu najgroźniejszego mafiosa i zasnęła na tylnym siedzeniu; Ale to, co zrobił mafioso, gdy zobaczył nieznajomą kobietę, zszokowało wszystkich 😱
Anna skończyła swoją zmianę prawie o północy. Ostatnie dwanaście godzin spędziła na nogach, pomagając lekarzom na przepełnionym oddziale. Najpierw przywieziono rannych po wypadku, potem starszy pacjent nagle źle się poczuł, a pod koniec dyżuru Anna musiała uspokajać małą dziewczynkę, która bała się operacji i nie chciała puścić jej ręki.
Kiedy Anna w końcu wyszła ze szpitala, czuła, że ledwo stoi na nogach. Nie miała już siły nawet się przebrać, więc po prostu zarzuciła jasną kurtkę na medyczny mundurek, związała włosy i zamówiła taksówkę.
Na zewnątrz było zimno i ciemno. Przy wejściu do szpitala stało kilka czarnych samochodów, a kawałek dalej zatrzymało się auto, którego numeru Anna nawet nie sprawdziła. Widząc, że tylne drzwi nie są zamknięte, uznała, że to jej taksówka, szybko wsiadła do środka i zmęczonym głosem podała adres.
— Ulica Riverside, numer dwadzieścia cztery — powiedziała cicho.
Kierowca powoli odwrócił głowę, ale nic nie odpowiedział. Na przednim siedzeniu obok niego siedział potężny mężczyzna w ciemnym garniturze. Spojrzał na Annę ze zdziwieniem, jednak dziewczyna już zamknęła oczy.
— Przepraszam, jestem dziś bardzo zmęczona — wyszeptała. — Proszę mnie obudzić, kiedy dojedziemy.
Kilka sekund później Anna zasnęła.
Mężczyźni z przodu spojrzeli na siebie. Samochód nie należał do żadnej firmy taksówkarskiej, lecz do Victora Morettiego — człowieka, którego imienia bali się wypowiadać nawet wpływowi biznesmeni i wysoko postawieni urzędnicy. Uważano go za najniebezpieczniejszego człowieka w mieście. Mówiono, że nigdy nie wybaczał błędów, nie tolerował sprzeciwu i potrafił zniszczyć człowieka tylko dlatego, że znalazł się w niewłaściwym miejscu.
Tego wieczoru kierowca i ochroniarze przyjechali do szpitala, aby odebrać Victora po tajnym spotkaniu z jednym z lekarzy. Gdy szef mafii był w środku, nikt nie spodziewał się, że nieznana pielęgniarka spokojnie wsiądzie do jego samochodu i zaśnie na tylnym siedzeniu.
— Co mamy zrobić? — zapytał cicho kierowca.
— Nie dotykaj jej — odpowiedział ochroniarz. — Niech szef sam zdecyduje.
Minutę później drzwi szpitala otworzyły się i do samochodu podszedł Victor Moretti. Wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu od razu zauważył, że jego ludzie zachowują się dziwnie.
— Co się stało? — zapytał chłodno.
Nikt nie odważył się odpowiedzieć. Jeden z mężczyzn tylko otworzył tylne drzwi.
Victor zobaczył śpiącą Annę. Dziewczyna siedziała z głową opartą o szybę, a jej kurtka lekko zsunęła się z ramion. Na mundurze wciąż widoczne były ślady ciężkiego dyżuru, a pod oczami miała ciemne cienie ze zmęczenia.
— Kim ona jest? — zapytał Victor.
— Nie wiemy, panie Moretti — odpowiedział kierowca. — Wsiadła do samochodu, podała adres i od razu zasnęła. Chyba pomyliła nas z taksówką.
Twarz Victora stała się jeszcze bardziej poważna.
— I pozwoliliście obcej osobie przebywać w moim samochodzie?
Ochroniarze spuścili wzrok. Doskonale wiedzieli, że za taki błąd mogli stracić pracę, a być może nawet coś więcej.
Jeden z mężczyzn ostrożnie wyciągnął rękę, aby obudzić Annę, ale Victor go zatrzymał.
— Nie dotykaj jej.
Wszyscy zamarli.
A potem szef mafii zrobił coś, co przeraziło wszystkich 😨😳
Kontynuację tej historii znajdziesz w pierwszym komentarzu 👇👇
Victor usiadł na tylnym siedzeniu obok pielęgniarki. Przez kilka sekund uważnie jej się przyglądał, jakby próbował sobie przypomnieć, gdzie wcześniej widział tę twarz. Następnie jego wzrok zatrzymał się na małej plakietce przypiętej do munduru.
„Anna Miller. Oddział intensywnej terapii”.
Kiedy przeczytał imię, Victor nagle się zmienił. Jego zimne spojrzenie stało się napięte, a palce powoli zacisnęły się na uchwycie laski.
— Jedź pod adres, który podała — rozkazał.
Kierowca nie wierzył własnym uszom.
— Panie Moretti, za dwadzieścia minut mamy spotkanie.
— Powiedziałem, żebyś zawiózł ją do domu.
Samochód ruszył. W środku panowała taka cisza, że słychać było jedynie oddech śpiącej Anny. Po drodze dziewczyna kilka razy drgnęła przez sen. W pewnym momencie jej głowa przechyliła się w stronę Victora i przypadkiem oparła się na jego ramieniu. Ochroniarz na przednim siedzeniu pobladł. Nikt nigdy wcześniej nie odważył się nawet przypadkowo dotknąć Victora Morettiego.
Jednak mafioso się nie odsunął. Tylko spojrzał na zmęczoną twarz pielęgniarki, zdjął swój płaszcz i ostrożnie ją przykrył.
Kiedy samochód zatrzymał się przed wskazanym starym blokiem, kierowca zatrzymał auto.
— Jesteśmy na miejscu — powiedział cicho.
Victor chciał obudzić Annę, ale w tym momencie sama otworzyła oczy. Przez kilka sekund patrzyła zaspana przed siebie, a potem zauważyła mężczyznę obok siebie.
— Kim pan jest? — zapytała przestraszona.
Anna szybko rozejrzała się i zrozumiała, że wnętrze samochodu zupełnie nie przypomina zwykłej taksówki. W aucie siedzieli uzbrojeni ochroniarze, a mężczyzna obok patrzył na nią poważnym, przenikliwym spojrzeniem.
— Przepraszam — powiedziała zmieszana. — Chyba wsiadłam do nie tego samochodu.
— Dokładnie tak — odpowiedział spokojnie Victor.
Anna pobladła. Już miała wysiąść, ale nagle uważnie spojrzała na jego twarz.
— Chwileczkę — powiedziała. — Znam pana.
Ochroniarze napięli się, myśląc, że dziewczyna rozpoznała słynnego przestępcę.
Ale Anna niespodziewanie powiedziała:
— Jest pan ojcem chłopca, którego przywieziono do nas trzy miesiące temu.
Victor nic nie odpowiedział.
Anna natychmiast przypomniała sobie tamtą noc. Do szpitala przywieziono dziesięcioletniego chłopca z ciężkimi obrażeniami. Lekarze prawie nie mieli nadziei, że go uratują, ale Anna przez wiele godzin była przy nim, pomagała podczas operacji, a potem nie opuszczała dziecka na oddziale intensywnej terapii. Chłopiec cały czas wołał ojca, jednak ten nigdy nie pojawił się przy jego łóżku.
— Miał na imię Leo — powiedziała cicho Anna. — Cały czas pytał, czy pan przyjdzie.
W samochodzie zapadła całkowita cisza.
Żaden z ochroniarzy nie wiedział, że Victor miał syna. Po śmierci chłopca mafioso kazał usunąć z domu wszystkie zdjęcia i nigdy więcej nie wypowiedział jego imienia.
— Była pani przy nim? — zapytał w końcu Victor.
— Do samego końca — odpowiedziała Anna. — Bardzo się bał, dlatego trzymałam go za rękę. Zanim zasnął, poprosił mnie, żebym przekazała panu jedną rzecz.
Anna otworzyła torbę i zaczęła szukać wśród rękawiczek medycznych, kluczy i dokumentów. Po kilku sekundach wyjęła małą papierową łódkę.
— Długo nie wiedziałam, jak pana znaleźć — powiedziała. — Leo zrobił ją rano przed operacją. Poprosił, żebym oddała ją jego ojcu i powiedziała, że nie jest na niego zły.
Ręce Victora zadrżały. Powoli wziął papierową łódkę i długo na nią patrzył, nie mówiąc ani słowa.
Ochroniarze nigdy wcześniej nie widzieli swojego szefa w takim stanie. Człowiek, którego wszyscy uważali za bezlitosnego, siedział w ciemnym samochodzie i ledwo powstrzymywał łzy.
— Dlaczego ją pani zachowała? — zapytał.
— Bo obiecałam to dziecku — odpowiedziała Anna. — A obietnic złożonych pacjentom zawsze dotrzymuję.
Victor zamknął oczy. Tamtej nocy rzeczywiście nie przyszedł do syna, ponieważ ukrywał się przed wrogami i bał się sprowadzić niebezpieczeństwo do szpitala. Wmawiał sobie, że zdąży go zobaczyć później, ale Leo zmarł przed świtem.
Anna ostrożnie otworzyła drzwi.
— Przepraszam, że wsiadłam do pana samochodu. Naprawdę byłam bardzo zmęczona.
Wysiadła, podziękowała kierowcy i skierowała się w stronę wejścia do budynku.
